I kto by pomyślał, że mała pchełka może mieć bogate życie wewnętrzne i każdy dzień pełen przygód? Istota, o jakiej do tej pory nie myśleliśmy inaczej jak ,,pasożyt", ,,szkodnik" albo w mniej cenzuralny sposób, okazuje się być sympatyczną postacią, której nawet możemy współczuć... Bo któżby chciał zgubić starszego brata lub stanąć w obliczu niechybnej śmierci pod wielkim kapciem?